Rowerem z Vrbova do Jeziora Szczyrbskiego i z powrotem

Rowerem z Vrbova do Jeziora Szczyrbskiego i z powrotemStopień trudności 7/10, długość trasy 80 km, nawierzchnia odpowiednia dla rowerów szosowych.

Był piękny sierpniowy dzień, pod Tatrami panował przyjemny chłód. Najlepszy czas, żeby znów wskoczyć na rower. Trasa zaczyna się w miejscowości Vrbov, gdzie warto zarezerwować noclegi, a kończy się w miejscowości Jezioro Szczyrbskie (Štrbské pleso) w przyjemnej kawiarni z kocykiem na grzbiecie i nogach. Krótko mówiąc – full wypas, rewelka, wypad jak marzenie…
Najpierw opiszę Wam wrażenia, potem przejdę do faktów. W ostatnim czasie miałem sposobność przejechać się różnymi odcinkami dróg i ścieżek w różnych częściach Słowacji, ale przejazd magistralą tatrzańską, przez którą przebiega ta trasa na pewno zalicza się do najlepszych na Słowacji. Świeże powietrze, panoramy Tatr Wysokich i podtatrzańskich dolin... Dalszy komentarz jest chyba zbędny, prawda?
Widok na Tatry z magistrali tatrzańskiej (szlak czerwony).

Widok na Tatry z magistrali tatrzańskiej (szlak czerwony).



Trasa zaczyna się na rynku w miejscowości Vrbov. Kierujemy się w stronę Popradu, konkretnie na Žakovce (tak jak samochodem). Jest to wprawdzie droga główna, ale niezbyt uczęszczana, dlatego jedzie się dość komfortowo. Dalej dojeżdża się do miejscowości Huncovce, a potem wjeżdża na jedyny bardziej ruchliwi odcinek o długości ok. 1 km, prowadzący do Wielkiej Łomnicy . W Wielkiej Łomnicy zaraz na pierwszym skrzyżowaniu skręca się w prawo – do centrum miejscowości i dalej na Tatrzańską Łomnicę. Na odcinku do Tatrzańskiej Łomnicy trzeba się liczyć z umiarkowanymi przewyższeniami, ale to nic strasznego :) W Tatrzańskiej Łomnicy skręcamy w lewo na Smokowce i Jezioro Szczyrbskie. Od czasu do czasu przejeżdżają samochody, trasa pnie się nieznacznie pod górę, i choć podjazdy przeplatają się z łagodnymi zjazdami, to trzeba się przygotować na 22 kilometry pedałowania. Do Smokowców trasa jest spokojna, właściwie przez cały czas było „wycieczkowo”, dopiero jakieś 8 km przed Jeziorem Szczyrbskim opadłem z sił. Ale dałem radę i Wy też sobie poradzicie. Naprawdę warto!
Po dotarciu do celu trochę jeszcze błądziłem w poszukiwaniu kawiarni z widokiem do doliny i słońcem. Znalazłem. Za karę byłem w niej prawie sam :-) Jedyne zdjęcia, jakie zamieszczam z tej wyprawy przedstawiają widok z hotelu Panorama, gdzie zatrzymałem się na kawę. Z kocem na wysmaganych wiatrem plecach i przegrzanych nogach. Niezapomniane chwile.

Rowerem z Vrbova do Jeziora Szczyrbskiego i z powrotem

Rowerem z Vrbova do Jeziora Szczyrbskiego i z powrotem

Droga powrotna – cały czas pod wiatr aż do Tatrzańskiej Łomnicy. Na zjeździe wyprzedził mnie jakiś gość na rowerze górskim. Przejeżdżając zakrzyczał, że to nie on, tylko grawitacja!!! :-) Racja, miał chyba ze dwa metry wzrostu i na oko ważył ponad 100 kg, a ja rower szosowy z ramą karbonową (i technikę Petra Sagana:-)) Innymi słowy – nie dogoniłem go. Od Tatrzańskiej Łomnicy aż do Wielkiej Łomnicy trasa biegnie w dół, dalej do samego Vrbova to już przyjemna przejażdżka. Spójrzcie na mapę. Tylko od Was zależy, jak zmodyfikujecie trasę.
Na koniec jeszcze miejsca, w których warto się zatrzymać. Polecam cukiernię Tatra w Starym Smokowcu – pyszne ciasta, świetna atmosfera, chociaż coś mi się wydaje, że w ubiegłym roku bardziej się starali! :-)

Cukiernia Tatra Stary Smokowiec

Trasa z zaznaczonymi przewyższeniami do pobrania tutaj.

Wspominając tę wycieczkę ogarnia mnie nostalgia. Siedzę w Bratysławie, jutro idę do pracy... Ach, gdzie mój urlop? :((
 
Cieszę się, że artykuł zainteresował Cię. Więc pospiesz się i zarezerwuj nocleg. Oferujemy tanie noclegi we Vrbovie bez prowizji dla pośredników!

Znajdź nas na Facebooku!